Zapraszam na filmowy spacer po Lizbonie - od monumentalnego pomnika Chrystusa Króla przez most 25 kwietnia i katedrę Najświętszej Maryi Panny po klasztor Hieronimitów i Wieżę Belem...
... oraz do największego krytego oceanarium Europy.
Wąskie
uliczki, leniwy Gwadalkiwir, Wielki Meczet z wbudowaną weń katedrą - to
obrazy, które sprawiły, że zapamiętam Kordobę jako miasto inne niż
wszystkie...
Od Plaza de
España, po której w gwiezdnej sadze spacerowali Anakin Skywalker i Padme Amidala, poprzez
katedrę ze słynną Giraldą, dziś wieżą kościelną a niegdyś minaretem, po
Plaza de Toros de la Maestranza, jedną z najstarszych aren walk byków w
Hiszpanii - zapraszam na spacer po Sewilli.
Jordania to
kraj przyciągający fotografów cudem świata – jedyną w swoim rodzaju Petrą,
czerwoną pustynią – bezkresną Wadi Rum i wspaniałymi krajobrazami – takimi jak
choćby w rezerwacie Dana. Ale jest to też miejsce pełne wyzwań – nie tylko dla
sprzętu, który jeszcze długo po wyjeździe
przypomina mrożącymi krew w żyłach dźwiękami o swym bliskim kontakcie z
wszędobylskim piaskiem.
1. Czarne
kruki, czyli o latających reklamówkach
Dojeżdżamy
do biblijnej góry Nebo. Jest chłodny poranek. Hula wiatr tak silny, że porywa
statyw. Ale nic to – uroki wschodu słońca powinny wynagrodzić nasze trudy. A
poza tym nad pagórkami latają czarne ptaki, chyba kruki lub gawrony, które z
pewnością uatrakcyjnią zdjęcia. Niestety – po bliższym oglądzie okazuje się, że
to… podarte reklamówki. W dni bezwietrzne szczelnie pokrywają one jordańskie
bezdroża, w takie jak ten – utrudniają nawet kadrowanie nieba. Podstawowe
wyzwanie fotograficzne w Jordanii to ustawienie kadru tak, by nie było w nim
śmieci. Jestem dumna z KAŻDEGO zdjęcia, na którym mi się to udało. Niestety nie mam ich zbyt wiele…
2. Piękne
wschody słońca, czyli o nocnych pobudkach
W dzień w
tej szerokości geograficznej są tak głębokie kontrasty, że nawet najlepszy
fotograf musi się poddać w obliczu rozpiętości tonalnej skazującej go na HDR-y.
Plener w Jordanii nie przypominał więc w niczym wypoczynku – budzik na 3 rano i
pęd pick-upem po wertepach na wschód słońca. Dla ładnego światła
trzeba pocierpieć.
3. Gdzie ci mężczyźni, czyli o pustkowiach
Niemal
połowa czteromilionowej populacji Jordańczyków zamieszkuje stolicę kraju –
czyli Amman. Z pozostałej połowy ponad 50% stanowią kobiety, które w krajach
arabskich nie są zbyt chętne do zostawania modelami. Dla fotografa szukającego
okazji do zrobienia potretów najlepszą opcją jest więc zapłacenie kilku dinarów
– kwoty niebagatelnej, bo tutejsza waluta jest cenniejsza niż dolar amerykański
– grajkowi przy Petrze i poproszenie go o pozowanie do kamery we w miarę
ocienionym miejscu.
4. Pierwszy
plan, czyli o wyższości suchych krzaków nad butelkami po coli
Znalezienie
ciekawego pierwszego planu to także jedno z wyzwań, które już zawsze kojarzyć
mi się będzie z Jordanią. Z reguły wybór ograniczał się do uciekającego
wielbłąda, suchego krzaczka, kilku kamieni lub… porzuconej butelki po jakimś
mniej lub bardziej wyskokowym napoju.
5. Okolone
betonem morze, czyli o perturbacjach politycznych
Krótka linia
brzegowa Morza Martwego w Jordanii dostarcza wielu inspiracji fotograficznych…
Niestety nie bardzo można się do niej zbliżać – korzystanie z kąpieli i
spokojne rozstawianie statywu dozwolone jest w zasadzie tylko w ośrodkach
rekreacyjnych, do których wstęp jest płatny. W innych miejscach - poza kilkoma punktami widokowymi - lepiej do morza
nie podchodzić, by nie narazić się na kontrole i inne potencjalne
nieprzyjemności.