Zapraszam na blog podróżniczy o wyprawach do krajów Azji, Europy, Afryki Północnej i Ameryki Środko

6.15.2013

/BERLIN/ TOP 10 atrakcji Berlina na weekend


Berlin leży niecałe 600 km od Warszawy. To idealne miasto na spędzenie weekendu: pierwszy bezpośredni pociąg bladym świtem - chwilę przed 6.00 - w sobotę tam (tak, by w Berlinie być ok. 11.00), ostatni pociąg ok. 17.50 w niedzielę z powrotem (dzięki opcji Berlin-Warszawa Special - http://intercity.pl/en/site/ec-en-m/special-offers/berlin-warszawa/gdynia-specjal.html - można sporo zaoszczędzić: jeśli bilet kupi się do 3 dni przed wyjazdem za pośrednictwem http://rozklad-pkp.pl, to jego koszt waha się między 29 a 39 euro w jedną stronę) - i wbrew pozorom wystarczająco czasu, by poczuć atmosferę stolicy Niemiec i zaliczyć trochę niepowtarzalnych atrakcji. Oto moje osobiste TOP 10 Berlina na weekend.

1. Widokowy rejs po Szprewie 

Nie ma to jak obejrzeć miasto od strony wody. Zwłaszcza Berlin – jest tu bowiem więcej kanałów niż w osławionej Wenecji, a z poziomu rzeki pięknie widać i Reichstag ze szklaną kopułą, w której po spiralnym chodniku niczym mrówki wspinają się turyści, i wyspę muzeów z zabytkowymi budowlami z XIX wieku, i katedrę, i nowoczesne budynki rządowe w Regierungsviertel, i przypominający trochę UFO Dom Kultur Świata z lat pięćdziesiątych… Oraz oczywiście berlińczyków relaksujących się na trawnikach. Zależnie od tego, jaką wybierze się opcję, można sobie pływać z piwkiem nawet kilka godzin. Moja ulubiona trasa to ta godzinna obejmująca główne atrakcje miasta (http://www.sternundkreis.de/de/Unsere-Touren/Innenstadt/K110.htm). Aby ją sobie zafundować, wystarczy dojechać metrem (U-Bahn) lub kolejka miejską (S-Bahn) do dworca Friedrichstraße, przejść do dobrze oznakowanego punktu, z którego startują stateczki i kupić bilet za ok. 12 euro. Rundka rozpoczyna się w sezonie co pół godziny, więc nawet nie trzeba specjalnie planować tej wycieczki.



2. W szklanej kopule Reichstagu 
Szklaną kopułę na budynku parlamentu można zwiedzać od 1999 roku. Jej parametry są imponujące – ma przekrój 38 metrów, wysokość 23,5 metra i wagę ponad 800 ton. Wejście jest nieodpłatne, ale trzeba zaplanować je kilka dni wcześniej. Aby nie pocałować klamki, należy przez Internet zarezerwować termin - wstęp na konkretny dzień i godzinę. Można zrobić to za pośrednictwem formularza na https://visite.bundestag.de/BAPWeb/pages/createBookingRequest.jsf. Zwykle są trzy opcje czasowe do wyboru. Potwierdzenie terminu dostajemy mailem – trzeba go wydrukować i wziąć ze sobą. Po wejściu do budynku musimy poddać się kontroli (podobnej do tej na lotnisku), więc lepiej nie mieć ze sobą scyzoryka czy dezodorantu, a następnie ze strażnikiem wjechać windą do kopuły. Na nią samą wchodzi się po wznoszącym się spiralnym chodniku. Dla zwiedzających przygotowano mikroporty, dzięki którym w czasie spaceru dowiemy się wielu ciekawostek o kopule, samym budynku i niemieckiej demokracji - jeśli chcemy, to nawet w języku polskim.  Piękny finał to spacer po otwartym tarasie u stóp kopuły, z którego rozciąga się widok na dachy okolicznych budynków, Tierpark i wiele zabytków – w tym słynną Bramę Brandenburską. 



3. Currywurst i Weizenbier 
Krojona biała kiełbaska w ostrym sosie pomidorowym z curry oraz piwo pszeniczne to typowy berliński zestaw. Pierwszy kontakt z tymi smakami może być zaskakujący, ale warto zaryzykować. Można to zrobić już w jednym z barów na Dworcu Głównym (Hauptbahnhof), od razu po wyjściu z pociągu, można też skorzystać z jednej z kultowych budek w centrum miasta. Jedną z najbardziej znanych jest ta przy słynnej zachodnioberlińskiej ulicy Kurfürstendamm (zwanej potocznie Ku-damm) 195 (http://www.tripadvisor.com/Restaurant_Review-g187323-d983826-Reviews-Bier_s_Kudamm_195-Berlin.html). Można tez wybrać wersję bio – na przykład w jednej z filii baru Witty’s (http://www.wittys-berlin.de/). Z piw pszenicznych polecam Berliner Weiße.



4. Na antycznych Schodach Zeusa
Muzeum Pergamońskiego specjalnie polecać nie muszę – jest ono chyba na wszystkich top listach berlińskich atrakcji. Ale ja chciałabym je zarekomendować z pozycji osoby, która niespecjalnie interesuje się sztuką antyczną – głównie ze względu na samo przeżycie obcowania z gigantycznymi budowlami, które znajdują się w tym obiekcie. Niezwykłe dla mnie było to, że ołtarza pergamońskiego nie ogląda się tu zza tabliczki „nie dotykać eksponatów”, lecz że można poczuć się tu jak w kapsule czasu wchodząc po Schodach Zeusa na samą górę antycznego cudu. Niezwykłe wrażenie robi też zrekonstruowana Świątynia Ateny – kojarząca mi się wizualnie trochę z jordańską Petrą. Nota bene we wszystkich muzeach na wyspie Museuminsel, w których byłam, można robić sobie pamiątkowe zdjęcia – zakazem objęta jest jedynie głowa Nefretete w Muzeum Egipskim, przedmiot sporu między rządami Niemiec i Egiptu. Godziny otwarcia Pergamonmuseum: 10.00 – 18.00, wstęp 10 euro (http://www.smb.museum/smb/standorte/index.php?p=2&objID=27&n=17).



5. Fascynujący świat sztuki nowoczesnej, graffiti i komiksów
Berlin to nie tylko historia, to także centrum sztuki nowoczesnej – w bardzo różnych odsłonach. Niezwykłym przeżyciem (polecanym tylko osobom ze słabym węchem ze względu na mocny zapach uryny) jest Tacheles przy Oranienburgerstraße 54 – zdewastowany budynek skrywający atelier różnego rodzaju twórców i sklepiki. Wchodząc w nim coraz wyżej po schodach można oglądać dziwaczne kukły, odlotowe instalacje, biżuterię z widelców…  Ja szczególnie polecam atelier Tima Roelffsa, w którym za kilka euro można kupić pocztówki z niezwykłymi kolażami (http://www.roeloffs1.de/zencart/index.php), na których trabanty latają z supermanem, a piękności rodem z mangi pokazują biust pod Bramą Brandenburską. (UPDATE: na mocy decyzji administracyjnej Galeria Tacheles przy Oranienburgerstraße została zamknięta. Obecnie można ją zwiedzać wirtualnie na http://kunsthaus-tacheles.berlinin3d.com/)


Jeśli ktoś ma ochotę na obejrzenie prawdziwej galerii różnego rodzaju graffiti, powinien zgubić się w bramach Hackesche Höfe. To trudno opisać, to trzeba zobaczyć na własne oczy… Prócz samej sztuki ulicznej można podziwiać tam też techniki, w których powstają ozdoby bram – sprayowanie odręczne i wsparte szablonami, naklejanie figur z papieru, nakładanie farb strukturalnych. Ciekawostką jest znajdujący się w jednym z podwórzy (a konkretnie w Hof 5) sklepik z setkami gadżetów, także jadalnych, z motywem Ampelmanna - charakterystycznego grubaska ze świateł ulicznych (http://ampelmannshop.com).   


Moim odkryciem popartowym jest duży sklep z komiksami „Modern Graphics” na Oranienstraße 22 na Kreuzbergu (http://modern-graphics.de). Wchodząc przez stare drzwi przechodzimy do innego uniwersum pełnego niezwykłych przygód i niezwykłych bohaterów. Komiksy kolorowe, czarno-białe, nowoczesne i vintage, zabawne i przerażające. Filozofia Kanta w formie komiksu, komiksowy Stary Testament, historia największych dzieł literatury w obrazkach. Można tam spędzić kilka godzin wnikając w zakamarki niezwykłego świata historii opowiedzianych kreską i kolorem.


Dla miłośników sztuki nowoczesnym obowiązkowym przystankiem jest też Berlinische Galerie (http://www.berlinischegalerie.de/home/). Już złożony z liter chodnik przed nią wskazuje, jak ciekawe będzie jej wnętrze. Zgromadzona w galerii wystawa sztuki berlińskiej lat 1880 - 1980 robi ogromne wrażenie - niektóre instalacje nie dają o sobie zapomnieć.

Ulrich Baehr - Kinderfreund (Przyjaciel dzieci)

W Berlinie jest też wiele mniejszych galerii sztuki nowoczesnej - czasami jest tam dosłownie po kilka eksponatów. Kiedyś weszłam do jednej, a tam farby, płachty i drabiny. Myślałam, że trafiłam na remont - ale okazało się, że to wyrafinowana instalacja artystyczna... Jak to mówią Niemcy "Ist das Kunst oder kann es weg?", czyli "Czy to dzieło sztuki, czy można to wyrzucić?".



6. Noc w klubie
W Berlinie są setki klubów – od klasycznych po całkowicie awangardowe. Moje dwa ulubione ich skupiska to stary teren fabryczny na Ostkreuzu oraz oczywiście Kreuzberg. W tym pierwszym nie ma sobie równych „Zum schmutzigen Hobby” przy Revaler Straße 99 (http://www.lonelyplanet.com/germany/berlin/entertainment-nightlife/bar-gay/zum-schmutzigen-hobby). Reklamuje go dmuchana krowa wystawiona w witrynie, na ścianach są zdjęcia przedstawiają czynność, o której pewnie nie można nawet myśleć przed 23.00, jest tam też jedyna w swoim rodzaju otwarta toaleta… W zasadzie jest to gay bar, ale towarzystwo w nim mieszane i kolorowe. W niektóre środy można wziąć udział w quizie prowadzonym przez słynnego berlińskiego drug queen Ninę Queer (http://www.ninaqueer.com/_nq.php), w czwartki obejrzeć na żywo kolejny odcinek niemieckiej edycji top modelek lub innego reality show. I potańczyć do upadłego.


Na Kreuzbergu polecam klub so36 (http://so36.de) na Oranienstraße 19 (prawie naprzeciwko sklepu z komiksami), który zachwycił mnie atmosferą i rozmachem. Obsługa w strojach pielęgniarskich, drink w kostce cukru na wejściu, ogromny lokal – choć z zewnątrz tylko niepozorne obdrapane drzwi. I zegar pod sufitem odmierzający czas – co pół godziny zmiana klimatu i muzyki.  Klub otwierany jest późno, zwykle o 22.00 (czasem wcześniej, jeśli odbywa się koncert na żywo) – warto iść tam po 23.00 i tańczyć do białego rana. 


7. Film i architektoniczna uczta w Sony Center
Budynek Sony Center (http://www.sonycenter.de) na Potsdamer Platz warto odwiedzić z kilku powodów. Przede wszystkim ze względu na jego niezwykłą architekturę: budynki znajdują się pod dachem symbolizującym japońską górę Fujisan. Można tam sobie usiąść w zadaszonym foyer, wypić kawę i zjeść lody. Rajem dla dzieci jest Legoland Discovery Centre. Jeśli chcemy w Berlinie iść do multipleksu, to też warto zrobić to właśnie tu. Dlaczego? W innym kinie w Niemczech trudno jest zobaczyć film po angielsku, bo znakomita większość hollywoodzkich hitów jest dubbingowana, specjalnością Sony Center są natomiast filmy nadawane w języku oryginalnym. 



8. Berlin z góry
Tradycyjnym punktem widokowym jest oczywiście Fernsehturm (http://www.tv-turm.de) – wieża telewizyjna na Alexanderplatz. W zimie nie ma problemu z wjechaniem na górę, ale niestety w lecie do wind na obrotowy taras (bilet wstępu 12 euro) i do restauracji ustawiają się długie kolejki. Jeśli nie mamy ochoty czekać, wystarczy rozejrzeć się i wypatrzyć znajdujący się kilkadziesiąt metrów od wieży hotel Park Inn. Za 3 euro można wjechać tam na taras na czterdziestym piętrze (od poniedziałku do czwartku w godz. 15 - 22.00, w piątek, sobotę i niedzielę od 12.00 do 22.00) i rozkoszować się panoramą Berlina – nawet piękniejszą niż z Fernesehturm, bo z wieży nie widać… jej samej. Dla miłośników mocnych wrażeń hotel oferuje też skok na bungee - base flying  (http://www.parkinn-berlin.de/baseflying-de.html). 



9. Resztki muru i niezwykłe eksponaty w Checkpoint Charlie
Eksponaty tego muzeum bledną być może w porównaniu z historycznymi zbiorami Bode Museum czy Altes Museum. Ale z pewnością muzeum muru – zlokalizowane na byłej granicy stref okupacji Berlina to miejsce jedyne w swoim rodzaju. Już przed wejściem można sfotografować się z kawałkiem pomalowanego Berliner Mauer, w środku zaś - zobaczyć miszmasz niezwykłych pamiątek z ucieczek ze wschodu na zachód. Lotnia, którą ktoś przeleciał nad żelazną granicą, samochody, w którym uciekinierzy chowali się w najdziwniejszych miejscach… Koszt biletu to 12,50 euro (http://www.mauermuseum.de), niestety nie można w środku robić zdjęć.


Większe fragmenty mającego kiedyś 156 kilometrów długości muru berlińskiego znaleźć można w East Side Gallery na przeciwko stacji Ostbahnhof - zwiedzanie bezpłatne. Warto się tam wybrać, ponieważ galeria podobno już niedługo zostanie zlikwidowana - teren w tej okolicy jest zbyt cenny, by mógł pozostać nieużytkiem. Kilka płyt Berliner Mauer ustawiono też wraz z tablicami informacyjnymi przybliżającymi jego historię na Potsdamer Platz przed Sony Center.

 
Checkpoint Charlie i East Side Gallery polecam szczególnie, jeśli ktoś waha się między nimi a DDR Museum (http://www.ddr-museum.de/de/) lub Erotik Museum Beate Uhse (http://erotikmuseum.beate-uhse.com). To pierwsze rozczarowało mnie ubogością zbiorów i przestrzeni, a drugie wydało mi się zbiorem przypadkowych przedmiotów: porcelanowych azjatyckich miniatur, rycin erotycznych różnych kultur, afrykańskich symboli płodności, rzeźb nagusów - bez specjalnych atrakcji. W sumie dużo ciekawszy jest sklepik przy muzeum (na parterze pod salami wystawowymi), do którego można wejść bez biletu, a eksponaty ma w większej liczbie, bardziej współczesne i do tego z możliwością kupienia. 



10. Przejażdżka setką
Autobus numer 100 (http://www.visitberlin.de/de/artikel/mit-dem-100er-bus-durch-die-stadt) to sympatyczny double deck jeżdżący specjalną trasą uwzględniającą nie tylko sztandarowe atrakcje miasta: można z niego wypatrzyć na przykład słynną rzeźbę Marksa i Engelsa (w parku w okolicach ratusza i Marienkirche) czy łączkę FKK w Tierparku, na której w ciepłej dni opalają się golasy (w okolicach Siegessäule). Ma on dwie ogromne zalety: nie trzeba kupować dodatkowego biletu (wystarczy pokazać kierowcy skasowany bilet jednorazowy lub czasowy na komunikację miejską) oraz można sobie z niego wysiąść w dowolnym punkcie trasy – choćby po to, by zapozować z lordem Vaderem przed Bramą Brandenburską. Setka startuje z przystanku autobusowego przed głównym wejściem do dworca S+U Bahnhof ZOO, a kończy bieg w okolicach Alexanderplatzu przy Memhardstraße.



Berlin za jeszcze mniej? To też jest możliwe. Na portalu http://www.gratis-in-berlin.de znajduje się aktualizowany na bieżąco spis atrakcji gratis.




***
Zapraszam na filmową przejażdżkę autobusem 100 
oraz na spacer pod kopułą Reichstagu 
i pod dachem Sony Center:




1 comment:

  1. Punkt 6 to zdecydowanie mój cel na kolejną wizytę w Berlinie :) W niemieckiej stolicy już bywałem, ale raczej skupiałem się na zwiedzaniu. Teraz chciałbym postawić na zabawę - nie mam wątpliwości co do tego, że Berlin to odpowiednie miejsce. :)

    ReplyDelete